Chałupy, kemping Polaris

Chałupy, kemping

Ewa i Maciej, z Krakowa

Przyjeżdżamy tu co roku od 15 lat. Nie wyobrażamy sobie innych wakacji. To jest niesamowite, że nam się nie znudziło to miejsce; musiało nas jakoś zaczarować…Pływaliśmy na żaglówkach zagranicą, zwiedziliśmy od strony morskiej Grecję i Chorwację, ale pływanie w tych za ciepłych morzach to nie to samo, co nasz zimny kochany Bałtyk.

Jesteśmy tu od połowy czerwca do połowy sierpnia. Było zaledwie kilka deszczowych dni. Pogoda tu na Helu jest bardzo zmienna: z potwornego deszczu rano może się zrobić popołudniu cudna pogoda. To jest tak wąski cypelek, że wiatry zmieniają pogodę, która nijak się ma do prognoz.

W czerwcu jest jeszcze chłodno. W ubiegłym roku temperatura w nocy spadała do 5-6 stopni! Ale jesteśmy na to przygotowani: zaopatrzeni w ciepłe skarpety, kurtki puchowe, ciepłe piżamy i kołdry. Nam to nie przeszkadza. Ja się kąpię nawet w 9 stopniach. Ale to trzeba lubić, dla wielu naszych przyjaciół jest tu za zimno.

Najcudowniej jest właśnie wtedy, w połowie czerwca. Nie ma tu jeszcze prawie nikogo, praktycznie cały kemping mamy dla siebie. Okoliczni mieszkańcy maja jeszcze czas na rozmowę, nie ma tej anonimowości. Kiedy dzwonię do sklepu rybnego i pytam, czy jest świeży śledź, słyszę: jest, panie Maćku, już dla pana odkładamy. Gdy przychodzi sezon, jest już inaczej.

Jakie są plusy takiego spędzania wakacji? Jest ich dużo:

– jesteśmy praktycznie cały dzień na świeżym powietrzu,

– poznajemy wciąż nowych ludzi,

– jest też powód finansowy.

Policzmy finanse: płacimy 33 zł dziennie za przyczepę, a jako wierni klienci mamy dodatkowo rabat. Jemy ryby, przede wszystkim świeże śledzie, najlepsza ryba świata, 7-9 zł za kilogram. Smażymy je, lub jemy je na zimno z chrzanem, lub z octem. Opowieści o tym, że jest drogo nad polskim morzem można między bajki włożyć. Prowadzimy rachunki domowe i stwierdziliśmy, że wydajemy tutaj praktycznie tyle samo, ile na co dzień w Krakowie. Jeśli chcemy być na wakacjach tak długo, aż dwa miesiące, nie moglibyśmy sobie pozwolić na inną formę wypoczynku.

Inne kempingi na Helu wyglądają już zupełnie inaczej. Ten jest jedyny, gdzie można się rozbić byle gdzie, tam, gdzie jest miejsce. Warunki sanitarne pozostawiają bardzo wiele do życzenia. Co prawda powstały ostatnio jakieś imponujące marmurowe łazienki, ale toalety wciąż nie mają drzwi, tylko zasłonki. Na innych bardziej cywilizowanych kempingach są różnego rodzaju imprezy. U nas jest spokojnie. Tu przyjeżdżają pasjonaci surfingu albo kite’a i godzą się na tego typu warunki.

My jesteśmy deskarze, ale przyjeżdżamy tu nie tylko, żeby pływać. Mamy też rowery, dużo jeździmy. Dzisiaj odkryliśmy uroczą kawiarenkę w Jastarni. Odstawiamy samochód. Samochód stoi przez dwa miesiące u tego gospodarza, u którego przez resztę roku stoi nasza przyczepa.

Czasem dojeżdżają do nas znajomi, ale my w zasadzie bardzo lubimy być sami. Niedługo zostaniemy dziadkami i trochę się tego obawiam, tym bardziej, że dziecię pojawi się piętro niżej. Nasi przyjaciele, którzy mają wnuki poświęcają im każda wolną chwilę… Oj, chyba jestem egoistką. Ale bardzo sobie cenię nasze wspólne pasje. Chodzimy do teatru, filharmonii. Ja uczę gry na fortepianie, mąż ma wolny zawód.

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s